|
Wstęp
Do tego mini wywiadu doszło w dość prosty sposób :D Chciałem
mieć wywiad z
kimś z Polski, kto jest związany z Dragonlance, a że chyba
wszystkie części
pierwszych książek Dragonlance w języku polskim tłumaczyła
pani Dorota, więc
pomyślałem sobie, że spróbuję dotrzeć do niej.
Znalazłem stronę polskiego Fandomu, a na niej krótką wzmiankę
o Dorocie
Żywno. Niestety nie było adresu e-mail ani żadnego innego
kontaktu.
Napisałem więc do prowadzącej stronę, że szukam kontaktu do
pani Doroty i po kilku dniach miałem maila :-) Reszta jest
w wywiadzie.
Później Dorota Żywno przesłała mi jeszcze trochę
kserówek materiałów jakie
jej zostały po DLu, część z nich wykorzystałem. Później tłumaczyłem
jeszcze
kalendarz krasnoludzki, przy którym kilku uwag udzieliła mi
pani Dorota.
Niestety potem brakło mi czasu na Dolinę Smoków, wiec materiały
przekazałem Alhanie (a ostanio okazało się, że jednak coś
próbowała ruszyć), a kontakt z Dorotą Żywno urwał mi się niedługo
potem.
Tak w skrócie wygląda moja "znajomość" z panią Dorotą,
którą jeśli to kiedyś
przeczyta - serdecznie pozdrawiam.
Dinaddan
Wywiad
(sierpień 2000r.)
Od jak dawna tłumaczy Pani książki fantasy? Skąd zamiłowanie
do fantasy?
Pod koniec lat osiemdziesiątych odkryłam fenomen
gier RPG i założyłam pierwszy i jedyny wtedy klub, a raczej
kółko graczy w Łodzi, gdzie mieszkam. Zrządzeniem losu zaczęliśmy
od poznawania Krynnu, w module "In Search of Dragons",
który dzieje się kilka lat po Wojnie Lancy i w ogóle nie nawiązuje
do jej wydarzeń. W miarę upływu czasu również i nasza kampania
zaczęła mocno odbiegać od fabuły przewidzianej w zeszycie,
co jest zresztą zupełnie zrozumiałe. Niektóre postaci w ogóle
się nie pojawiły, za to dość niespodziewanie ożyły inne, czasami
zupełnie nieprzewidywane jako postaci pierwszoplanowe. Itp,
itd. Kiedy wzrosła popularność gier fabularnych, zaproponowałam
Tadeuszowi Zyskowi, wtedy jeszcze z wydawnictw Rebis, żeby
wydać serię powieści opartych o scenariusze gier RPG. On przystał
na to chetnie i wzięłam się do roboty. Po pierwszych trzech
powieściach zajęłam się czym innym, a serie kontynuowano,
chociaż moim zdaniem dalsze opowieści nie dorównywały oryginalnym.
Tłumaczyć zaczęłam jeszcze na studiach, ale pierwsze książki
ukazały sie w latach 90-tych. Nie powiedziałabym, ze mam szczególne
zamiłowanie do fantasy, wrecz przeciwnie, wolę raczej SF.
Saga Dragonlance liczy sobie w
tej chwili ponad 80 tytułów. W Polsce mamy ich 19. Jak wygląda
proces tłumaczenia kolejnych książek, aby nie było w nich
błędów rzeczowych?
Jeśli chodzi o ciągłość serii, tłumacz powinien przeczytać
to, co napisali jego poprzednicy, żeby zachować pewną stałą
terminologię, ale podobnie jak w przypadku innych serii (SW,
Pern, etc), oczywiście zawsze znajdą się nieścisłości. Z własnego
doświadczenia mogę także powiedzieć, że częstokroć sami autorzy,
i to także Weis i Hickman, nie pamiętają, o czym pisali kilka
lat wcześniej, stad komiczne czasami pomyłki i masa niekonsekwencji.
Choćby taki drobiazg - przyzwyczailiśmy sie myśleć, że Sturm
Brightblade ma ciemnobrązowe włosy i brązowe oczy, a tymczasem
pani Weis w "Kuźni dusz" uważała, że Sturm jest
płowowłosy i błękitnooki. Hmmm... Ja rozumiem, że to nie "jej"
postać, ale bez przesady!
Czy ma Pani wpływ na
to, jaki tytuł będzie Pani tłumaczyć? Pracuje Pani teraz nad
jakąś książką ze świata Dragonlance?
Tłumacz może poddawać wydawcy sugestie, co dobrze byłoby
wydać i czasami jest możliwość wyboru, ale zasadniczo bierze
się do opracowania to, co w tej chwili jest potrzebne. W tej
chwili nie pracuję nad żadną książką z cyklu Dragonlance,
aczkolwiek najprawdopodobniej w najbliższej przyszłości wrócę
do tego świata z dalszym ciągiem Kronik - piątą już jej częścią.
O ile wiem, są jakieś przestoje w rozmowie z agentem. Byc
może wcześniej będzie drugi tom opowieści o bliźniakach -
"Brothers in Arms".
Czy zdarza sie Pani tłumaczyć
książkę, która zdecydowanie sie Pani nie podoba. Czy ciężko
tłumaczy sie takie książki?
Owszem, zdarza sie, że dostaje się do przełożenia
książkę, która nie podoba się z jakiegoś powodu. Trzeba sobie
jakoś z tym poradzić i już, chociaż niewątpliwie milej jest
tłumaczyć książki, które się lubi, albo wręcz
uwielbia :-)). Bywa ciężko i niech nikt nie mówi, że źle napisaną
książkę łatwiej jest przetłumaczyć niż dobrą!!
Saga Dragonlance zdobyła dużą popularność
w Polsce, mimo to słyszy sie dużo uwag krytycznych o tej serii.
Czy podoba się Pani Saga?
Wcale się nie dziwię krytycznym uwagom na temat sagi Smoczej
Lancy. Sama mam dość ambiwalentny stosunek do niej. Z jednej
strony lubię ten świat, a zwłaszcza jego bohaterów, przeżyłam
z przyjaciółmi wspaniałe chwile na Krynnie i w jego okolicach
(tak, tak, prowadziliśmy bardzo intensywne eksploracje, również
przestrzeni poniekąd kosmicznej wokół tej planety), z drugiej
nie sposób nie zauważyć, że sa to książki dość płytkie i w
najlepszym przypadku umiarkowanie dobre (mam na mysli te tzw.
oryginalnych autorów - M.Weis i T.Hickmana), a często bardzo
słabe, zarówno pod względem treści jak i stylu. Niemniej jednak
należy też zauważyc, że na tle serii książek opartych na grach
RPG (przynajmniej tych, które znam), Dragonlance wypada bardzo
pozytywnie. W tym cyklu pojawiło sie zdecydowanie najwięcej
powieści i opowiadań udanych i poruszających, przynajmniej
emocjonalnie.
Jaki jest Pani ulubiony bohater
z Sagi?
Jeśli chodzi o ulubionych bohaterów sagi - smoki, smoki,
SMOKI, uaaa, cud miód, ultramaryna! A tak bardziej serio,
mam wielki sentyment do biednego Sturma (niech mu ziemia lekką
będzie), chociaż był typowym neurotykiem i potrafił działać
na nerwy, przynajmniej z początku. Szkoda, że kiedy postać
wreszcie zaczęła się rozwijać, autorzy go uśmiercili. Poza
tym, trudno nie lubic małego Tasa, który pod koniec sagi staje
się dojrzały i mądry ponad swój wiek i charakter typowego
kendera. Najbardziej jednak "ludzka", jeśli tak
można powiedzieć o pólelfie, jest postać Tanisa. Nie ma mocy
czarnoksięskich jak Raistlin, nie może być dumny ze swego
szlachetnego pochodzenia jak Sturm czy Laurana, nie ma brata,
poza którym nie widzi świata jak Caramon. Jest pełen zwątpienia
i szuka swojego miejsca w świecie, co czyni go wrażliwym na
pokusy Ciemnej Strony. Jest niechętnym bohaterem; tym bardziej
jego ostateczny wybór i świadome opowiedzenie się po stronie
Jasności zasługuje na szacunek.
Serdecznie dziękuję i...
oby Smoki wiecznie latały w Pani snach.
© Dinaddan 2000
|